Media

Gdzie kończy się krytyka, a zaczyna hejt? Kampania „Nie hejtuję – motywuję” z eksperckim głosem w głośnej debacie o „Marce Polska”

Dymisja prof. Barbary Mróz-Gorgoń z funkcji pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski oraz burzliwa dyskusja wokół raportu „Polaków portret własny” wywołały debatę, która daleko wykracza poza ocenę jednego dokumentu. W centrum sporu znalazło się pytanie szczególnie ważne dla Kampanii „Nie hejtuję – motywuję”: gdzie przebiega granica między prawem do ostrej, uzasadnionej krytyki a hejtem i publicznym poniżaniem człowieka? Do eksperckiego komentarza w tej sprawie redakcja Interia Biznes zaprosiła Ilonę Adamską – filozofkę, etyczkę, ekspertkę ds. przeciwdziałania mowie nienawiści i pomysłodawczynię Kampanii „Nie hejtuję – motywuję”.

Sprawa raportu „Polaków portret własny” w krótkim czasie stała się jednym z szerzej komentowanych tematów w polskich mediach i mediach społecznościowych. Dyskusja dotyczyła nie tylko samej zawartości dokumentu, jego jakości, źródeł czy metodologii, lecz także odpowiedzialności osób zaangażowanych w jego powstanie oraz sposobu wydatkowania środków publicznych.

Dodatkowym impulsem do debaty stała się informacja o rezygnacji prof. Barbary Mróz-Gorgoń z funkcji pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski. Uzasadniając swoją decyzję, prof. Mróz-Gorgoń wskazała między innymi na skalę hejtu, z jaką spotkała się w związku z kontrowersjami dotyczącymi raportu.

Właśnie ten aspekt sprawy stał się punktem wyjścia do rozmowy o standardach debaty publicznej i odpowiedzialności za słowo.

Krytyka nie jest hejtem

Po raz pierwszy Kampania „Nie hejtuję – motywuję” została zaproszona do eksperckiego skomentowania tak szeroko dyskutowanej sprawy dotyczącej życia publicznego. Ilona Adamska została poproszona przez red. Ewę Wysocką o komentarz do artykułu Interia Biznes „Trwa afera z Marką Polska. «Zasięg wykracza daleko poza raport z błędami»”.

W rozmowie z dziennikarką pomysłodawczyni Kampanii zwróciła uwagę przede wszystkim na konieczność wyraźnego rozróżnienia dwóch zjawisk, które coraz częściej bywają ze sobą utożsamiane: krytyki i hejtu.

Jeżeli raport, dokument czy projekt finansowany ze środków publicznych zawiera błędy, nieprawdziwe informacje, nierzetelne źródła lub inne uchybienia, obywatele i media mają pełne prawo pytać o jego jakość. Mają prawo domagać się informacji dotyczących autorów, metodologii, wykorzystanych narzędzi, kosztów czy zasad wydatkowania publicznych pieniędzy.

Mają również prawo krytykować. Także bardzo stanowczo. Sama intensywność krytyki nie czyni jej jednak hejtem.

Granica zostaje przekroczona wówczas, gdy przestajemy odnosić się do decyzji, działań, kompetencji czy efektów pracy, a zaczynamy atakować człowieka – poniżać go, obrażać, ośmieszać, deprecjonować czy zachęcać innych do zbiorowego ataku.

Hejt nie może być usprawiedliwieniem. Ale nie może być też tarczą

W tej dyskusji niezwykle ważna jest jednak również druga strona problemu. Pojęcie „hejtu” nie powinno być używane jako argument pozwalający unieważnić każdą krytyczną opinię czy pytanie o odpowiedzialność.

Osoby pełniące funkcje publiczne muszą liczyć się z oceną swoich działań. Szczególnie wtedy, gdy dotyczą one spraw publicznych i publicznych pieniędzy.

Jednocześnie status osoby publicznej nie odbiera nikomu prawa do godności.

Można zatem jednocześnie domagać się odpowiedzi na trudne pytania, wskazywać błędy, oczekiwać konsekwencji i krytykować podjęte decyzje – bez obrażania, upokarzania i odczłowieczania drugiej osoby.

To rozróżnienie ma fundamentalne znaczenie dla jakości debaty publicznej.

Na uzasadnioną krytykę odpowiadajmy faktami

W komentarzu dla Interia Biznes Ilona Adamska zwróciła także uwagę na jeszcze jeden istotny element odpowiedzialnej komunikacji: najlepszą odpowiedzią na uzasadnioną krytykę są fakty, natomiast najlepszą odpowiedzią na błąd – jego korekta.

W sytuacji, gdy wokół dokumentu pojawiają się poważne pytania i wątpliwości, potrzebna jest przede wszystkim transparentność.

Opinia publiczna powinna otrzymać jasne informacje dotyczące tego, kto przygotował raport, według jakiej metodologii prowadzono prace, z jakich źródeł korzystano, czy i w jakim zakresie wykorzystywano narzędzia sztucznej inteligencji, a także na co dokładnie zostały przeznaczone środki publiczne.

Wyjaśnienie tych kwestii pozwala przenieść dyskusję z poziomu emocji i personalnych ataków na poziom faktów.

Odpowiedzialność działa w obie strony

Sprawa „Marki Polska” pokazuje również, że odpowiedzialność za jakość debaty publicznej nie spoczywa wyłącznie na jednej stronie.

Autorzy dokumentów i instytucje publiczne odpowiadają za jakość swojej pracy, prawdziwość informacji i sposób wykorzystywania publicznych środków. Media odpowiadają za rzetelność przekazywanych informacji, ich weryfikację i kontekst.

My wszyscy natomiast – jako użytkownicy internetu, komentujący, odbiorcy informacji i uczestnicy dyskusji – odpowiadamy za język, którym posługujemy się wobec drugiego człowieka.

W materiale Interia Biznes swoje komentarze przedstawili również ekspertka technologiczna i AI Ola Gościniak, ekspert w dziedzinie komunikacji internetowej i social mediów Wojciech Kardyś oraz medioznawczyni prof. UMK dr hab. Magdalena Mateja. Dzięki temu dyskusja została pokazana z kilku perspektyw – technologicznej, komunikacyjnej, medioznawczej oraz etycznej.

Dla Kampanii „Nie hejtuję – motywuję” szczególnie istotny pozostaje ten ostatni wymiar: w jaki sposób prowadzić spór, aby prawo do krytyki nie stawało się przyzwoleniem na przemoc słowną?

Możemy rozliczać błędy bez odbierania godności

Debata wokół raportu „Polaków portret własny” zapewne jeszcze długo będzie budzić emocje. Niezależnie jednak od tego, jak oceniany jest sam dokument, osoby odpowiedzialne za jego przygotowanie czy działania instytucji publicznych, warto pamiętać o podstawowej zasadzie odpowiedzialnej komunikacji.

Możemy rozliczać błędy. Możemy zadawać trudne pytania. Możemy domagać się wyjaśnień, transparentności i odpowiedzialności. Możemy również bardzo stanowczo krytykować. Nie musimy przy tym odbierać drugiemu człowiekowi godności.

I właśnie w momentach największych społecznych emocji ta granica staje się szczególnie ważna.

Dziękujemy red. Ewie Wysockiej oraz redakcji Interia Biznes za zaproszenie Ilony Adamskiej do eksperckiego udziału w materiale i możliwość włączenia głosu Kampanii „Nie hejtuję – motywuję” do debaty, która wykracza daleko poza jeden raport.

Pytanie, które pozostaje po tej sprawie, dotyczy nas wszystkich:

Czy potrafimy się ze sobą fundamentalnie nie zgadzać, rozliczać błędy i wymagać odpowiedzialności, nie zamieniając debaty publicznej w internetowy lincz?

LINK DO ARTYKUŁU TUTAJ.

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *