Plotka rzadko wygląda jak przemoc. Nie krzyczy, nie obraża wprost, nie zawsze pozostawia po sobie wiadomość, którą można pokazać jako dowód. Często zaczyna się niewinnie: od „słyszałaś, że…?”, „podobno…”, „ja nic nie mówię, ale…”. W środowisku biznesowym takie zdania potrafią jednak wyrządzić więcej szkody niż otwarty konflikt. Szczególnie wtedy, gdy ich celem staje się podważenie kompetencji, reputacji lub sukcesu drugiej kobiety.
Plotkowanie jest często bagatelizowane jako element życia towarzyskiego czy zwyczajna wymiana informacji. Tymczasem granica między rozmową o kimś a działaniem, którego celem lub skutkiem jest jego zdyskredytowanie, bywa bardzo cienka.
Kiedy przekazujemy niesprawdzone informacje, sugerujemy nieuczciwe intencje, podważamy czyjeś kompetencje, przypisujemy komuś niewłaściwe motywacje albo próbujemy przekonać otoczenie, że sukces danej osoby jest niezasłużony, przestajemy mieć do czynienia z niewinną rozmową.
Mamy do czynienia z agresją relacyjną. A w wielu sytuacjach po prostu z hejtem.
Hejt nie zawsze krzyczy
Przyzwyczailiśmy się myśleć o hejcie przede wszystkim jako o agresywnych komentarzach publikowanych w internecie. Tymczasem hejt może mieć znacznie bardziej subtelną twarz.
Może być szeptem podczas firmowego spotkania. Wiadomością wysłaną do wspólnej znajomej. Sugestią rzuconą mimochodem. „Żartem”, którego prawdziwym celem jest poniżenie. Opowieścią przekazywaną kolejnym osobom bez sprawdzenia, czy jest prawdziwa.
Plotka działa szczególnie skutecznie dlatego, że często nie można wskazać jednego sprawcy. Informacja zaczyna żyć własnym życiem.
„Ktoś powiedział”, „Podobno”, „Wszyscy o tym mówią”. Tylko kim są ci „wszyscy”? Czasami okazuje się, że źródłem całej narracji była jedna osoba, której opinia – powtarzana przez kolejne osoby – zaczęła funkcjonować jak fakt. To jeden z najbardziej niebezpiecznych mechanizmów plotki: powtarzalność zaczyna być mylona z prawdziwością.
Plotka w biznesie może niszczyć reputację budowaną latami
W biznesie reputacja jest kapitałem. Budujemy ją przez lata: poprzez pracę, wyniki, relacje, uczciwość, konsekwencję, dotrzymywanie zobowiązań i sposób traktowania innych ludzi. Tymczasem czasami wystarczy jedna sugestia, jedno pomówienie lub konsekwentnie powtarzana półprawda, aby wokół człowieka pojawił się cień podejrzenia.
Plotka nie musi nawet zawierać konkretnego oskarżenia. Wystarczy powiedzieć: „Ja bym z nią uważała”, „Nie wszystko jest takie, jak wygląda”, „Wiem coś, ale nie mogę powiedzieć”, „Ciekawe, komu zawdzięcza ten sukces”, „Podobno nie traktuje ludzi dobrze”.
Takie komunikaty są wyjątkowo niebezpieczne, ponieważ pozostawiają odbiorcy przestrzeń do dopowiedzenia sobie najgorszego scenariusza.
W biznesie konsekwencje mogą być bardzo konkretne: utrata zaufania, osłabienie pozycji zawodowej, pogorszenie relacji w zespole, wykluczenie z projektów, utrata klientów czy partnerów biznesowych. Dochodzi do tego przewlekły stres osoby, która wie, że jest przedmiotem rozmów, lecz często nie zna ich dokładnej treści i nie ma możliwości się do nich odnieść.
Plotka uderza więc nie tylko w wizerunek. Uderza również w poczucie bezpieczeństwa.
Kobieta przeciwko kobiecie
Szczególnie bolesne jest obserwowanie tego mechanizmu w środowiskach kobiecych. Od lat mówimy przecież o solidarności kobiet, wzajemnym wspieraniu się, mentoringu, siostrzeństwie i potrzebie budowania silnej pozycji kobiet w biznesie. A jednak nadal zdarza się, że sukces jednej kobiety zamiast inspiracji wywołuje potrzebę jego umniejszenia.
Mechanizm pozostaje podobny: jeżeli nie potrafię zakwestionować rezultatu, spróbuję zakwestionować człowieka, który go osiągnął. I właśnie tutaj dochodzimy do jednego z najważniejszych aspektów hejtu oraz plotkowania.
Czasami to naprawdę nie jest o Tobie
Osoba będąca obiektem plotek naturalnie zadaje sobie pytania: „Co zrobiłam źle?”, „Dlaczego ktoś tak o mnie mówi?”, „Może rzeczywiście jest ze mną coś nie tak?”. Nie zawsze są to właściwe pytania.
Oczywiście warto posiadać zdolność do autorefleksji. Konstruktywna krytyka może być niezwykle cenna. Człowiek dojrzały powinien potrafić przyjąć informację zwrotną i zastanowić się nad swoim zachowaniem.
Ale krytyka i plotka to nie to samo. Konstruktywna krytyka jest kierowana do człowieka. Plotka – za jego plecami. Konstruktywna krytyka odnosi się do faktów. Plotka często opiera się na interpretacjach, sugestiach i półprawdach. Konstruktywna krytyka może prowadzić do rozwoju. Plotka bardzo często ma prowadzić do osłabienia pozycji drugiego człowieka.
Dlatego osoba będąca celem plotek powinna pamiętać o czymś niezwykle ważnym: to, co ktoś mówi o nas, bardzo często mówi wiele o nim samym. O jego emocjach, frustracji, niezaspokojonych potrzebach. O sposobie radzenia sobie z własnym poczuciem wartości. O tym, jak reaguje na sukces innych ludzi.
Zazdrość, frustracja i potrzeba dowartościowania się
Wyniki badań Fundacji „W zgodzie ze sobą” Ilony Adamskiej dotyczące hejtu wobec kobiet wskazują na trzy szczególnie istotne źródła tego zjawiska.
36% wskazań stanowi zazdrość. Sukces zawodowy, osiągnięcia życiowe czy atrakcyjność drugiej kobiety mogą stać się źródłem frustracji i uruchamiać zachowania wymierzone przeciwko niej.
28% stanowi niezadowolenie z własnego życia. Wewnętrzna frustracja może zostać przeniesiona na drugiego człowieka, który staje się wygodnym obiektem negatywnych emocji.
27% stanowi chęć dowartościowania się. Umniejszenie komuś może stać się próbą chwilowego podniesienia własnej wartości.
Te wyniki powinny skłonić nas do ważnej refleksji. Być może nie każda krytyczna opinia, którą słyszymy na swój temat, jest informacją o nas. Czasami jest informacją o kondycji emocjonalnej osoby, która ją wypowiada. Cudzy sukces może bowiem działać jak lustro. Pokazywać komuś jego niespełnione ambicje, niezrealizowane plany, kompleksy, poczucie pozostawania w tyle.
Dojrzała osoba może w takiej sytuacji pomyśleć: „Skoro ona mogła, być może ja również mogę. Co powinnam zrobić?”. Osoba kierująca się zazdrością może wybrać inną drogę: „Skoro nie mogę poczuć się lepiej dzięki własnemu rozwojowi, spróbuję sprawić, aby ona wyglądała gorzej”. I wtedy pojawia się plotka.
Dyskredytowanie sukcesu jako strategia obronna
Jednym z charakterystycznych elementów hejtu skierowanego wobec kobiet sukcesu jest próba odebrania im prawa do własnych osiągnięć.
Jeżeli kobieta osiągnęła wysoką pozycję – „ktoś ją wypromował”. Jeżeli dobrze zarabia – „ciekawe, w jaki sposób do tego doszła”. Jeżeli jest rozpoznawalna – „wszędzie się pcha”. Jeżeli mówi o swoich sukcesach – „ma zbyt wysokie ego”. Jeżeli milczy – „uważa się za lepszą”. To mechanizm, w którym praktycznie każde zachowanie może zostać zinterpretowane przeciwko niej. Dlaczego?
Ponieważ problemem przestaje być konkretne zachowanie. Problemem staje się sam fakt, że ktoś odniósł sukces, którego druga osoba nie potrafi emocjonalnie zaakceptować. Najprostszym sposobem poradzenia sobie z tym dysonansem bywa dewaluacja.
Jeżeli przekonam siebie i innych, że jej sukces jest przypadkowy, nieuczciwy, niezasłużony albo osiągnięty dzięki znajomościom, nie muszę konfrontować się z pytaniem, dlaczego sama nie jestem w miejscu, w którym chciałabym być.
Plotka zatruwa cały zespół
Problem plotkowania nie dotyczy jednak wyłącznie dwóch osób: plotkującej i tej, o której się mówi. Plotka zmienia kulturę całej organizacji.
Jeżeli pracownicy widzą, że można bez konsekwencji obmawiać współpracowników, podważać ich kompetencje i rozpowszechniać niesprawdzone informacje, zaczynają rozumieć, że oni również mogą stać się kolejnym celem. W takim środowisku zanika zaufanie.
Ludzie zaczynają kontrolować swoje wypowiedzi, ograniczać otwartość, tworzyć nieformalne koalicje, ukrywać błędy i zastanawiać się, kto z kim rozmawia oraz co mówi na ich temat. Energia, która powinna być przeznaczana na pracę, kreatywność i rozwój, zaczyna być zużywana na politykę wewnętrzną.
To ogromny koszt dla organizacji. Dlatego lider, który mówi: „Nie będę się mieszać, to tylko kobiece plotki”, popełnia poważny błąd. To nie jest błahy problem interpersonalny. To problem kultury organizacyjnej.
Plotka jako forma hejtu
Jako filozof i etyk, a także pomysłodawczyni kampanii społecznej „Nie hejtuję – motywuję”, od lat zwracam uwagę, że hejt nie ogranicza się do jawnego obrażania człowieka w mediach społecznościowych. Hejt może przybierać znacznie subtelniejsze formy.
Plotkowanie, pomawianie, zniesławianie, obgadywanie, ośmieszanie, insynuowanie czy świadome podważanie czyjegoś autorytetu mają wspólny mianownik: mogą stać się narzędziami destrukcji relacji, reputacji i poczucia wartości drugiego człowieka.
Internet dodatkowo wzmacnia te mechanizmy. Daje szybkość, zasięg, a niekiedy anonimowość i poczucie bezkarności. Jedna informacja może w ciągu kilku godzin dotrzeć do setek czy tysięcy osób.
Ale podobny mechanizm działa również poza internetem – w firmach, organizacjach, stowarzyszeniach, grupach zawodowych czy środowiskach biznesowych. Człowiek przestaje być osobą, z którą można porozmawiać, a zaczyna być tematem rozmowy. I właśnie w tym momencie przekraczamy ważną granicę etyczną.
Nie każda informacja musi zostać przekazana dalej
Warto wypracować prostą zasadę. Zanim przekażemy komuś negatywną informację dotyczącą drugiego człowieka, zadajmy sobie kilka pytań:
Czy wiem, że to prawda? Czy powiedziałabym to samo tej osobie prosto w oczy? Jaki jest cel przekazania tej informacji? Czy rozwiązuję problem, czy jedynie buduję negatywny obraz człowieka? Czy chciałabym, aby ktoś w podobny sposób rozmawiał o mnie?
To ostatnie pytanie jest szczególnie ważne. Etyka zaczyna się bowiem nie od wielkich deklaracji, lecz od codziennych wyborów. Również od decyzji, że nie będziemy uczestniczyć w rozmowie, której jedynym celem jest zniszczenie czyjejś reputacji.
Nie karm plotki
Plotka potrzebuje dwóch stron: osoby, która ją rozpowszechnia, oraz odbiorcy, który chce jej słuchać. Dlatego odpowiedzialność spoczywa również na tych, którzy uczestniczą w takich rozmowach biernie. Czasami wystarczy jedno zdanie: „Czy rozmawiałaś o tym bezpośrednio z nią?” Albo: „Skąd wiesz, że to prawda?”
Takie pytania potrafią zatrzymać cały mechanizm. Plotka najlepiej rozwija się tam, gdzie nikt nie wymaga dowodów.
Sukces nie wymaga przeprosin
Do kobiet, które stały się obiektem plotek, hejtu czy prób dyskredytowania, chciałabym skierować jeszcze jedną ważną myśl.
Nie każda opinia zasługuje na to, aby stała się częścią Waszego obrazu siebie. Warto słuchać ludzi mądrych. Warto przyjmować konstruktywną krytykę. Warto analizować własne błędy i przepraszać, kiedy rzeczywiście kogoś skrzywdziłyśmy.
Ale nie wolno oddawać prawa do definiowania własnej wartości ludziom, którzy próbują budować swoją pozycję poprzez umniejszanie innym.
Czyjaś zazdrość nie jest dowodem naszej winy. Czyjaś frustracja nie jest miarą naszej wartości. Czyjaś potrzeba zdyskredytowania naszego sukcesu nie oznacza, że ten sukces jest mniej prawdziwy.
Czasami najbardziej dojrzałą odpowiedzią nie jest tłumaczenie się. Jest nią dalsza praca. Konsekwencja. Spokój. I świadomość, że reputację buduje się przez lata nie tym, co mówią o nas ludzie, lecz tym, jak postępujemy.
Kobieta, która wspiera kobietę, niczego nie traci
W kobiecym biznesie potrzebujemy dziś czegoś więcej niż kolejnych deklaracji o solidarności. Potrzebujemy etyki codziennych relacji.
Nie musimy wszystkich lubić. Nie musimy się ze wszystkimi przyjaźnić. Możemy mieć różne poglądy, temperamenty i wizje biznesu. Możemy konkurować. Możemy również krytykować.
Ale możemy robić to uczciwie. Możemy rozmawiać z człowiekiem zamiast o człowieku. Możemy powiedzieć: „Nie zgadzam się z Tobą”, zamiast opowiadać innym, jaka ona jest. Możemy nie uczestniczyć w próbie niszczenia czyjejś reputacji. Możemy również nauczyć się patrzeć na sukces drugiej kobiety nie jak na zagrożenie, ale jak na dowód, że sukces kobiet jest możliwy.
Cudzy sukces niczego nam nie odbiera. Światło drugiej kobiety nie sprawia, że nasze świeci słabiej. A jeżeli czyjś sukces wywołuje w nas zazdrość, zamiast niszczyć człowieka, który go osiągnął, warto potraktować tę emocję jak informację o sobie. Zapytać: Czego tak naprawdę jej zazdroszczę?
Być może odpowiedź na to pytanie pokaże nam nie to, co powinnyśmy odebrać drugiej kobiecie, ale to, co same chciałybyśmy zbudować.

Ilona Adamska – filozof, etyk, pomysłodawczyni kampanii Nie hejtuję-motywuję, autorka książki Hejt bez filtra.
fot. AI

